poniedziałek, 30 maja 2016

Hej! 


Ostatnio blog przygasł. Niestety nie tylko z mej winy. Choć na początku posty były częściej tak teraz nie bardzo. Teraz będę chodziła na zajęcia popołudniowe a w szkole będę spędzać tylko 2 godziny! Co równa się z tym, że... Posty będę dodawać częściej!

piątek, 27 maja 2016

Hej!  Do twórców bloga dołączyła jeszcze jedna osoba! Julka będzie pomagała nam w pisaniu bloga :). Dzięki temu postów będzie więcej i będą bardziej różnorodne! 
Nowy post pojawi się już niedługo!

wtorek, 17 maja 2016

Jak jeden film może wpłynąć na nasz świato pogląd?

Hej :)Niedawno obejrzałam film 22 minuty. Ten film znalazłam i obejrzałam przez przypadek. Jako, że chodzę do klasy z Bułgarami, Afgańczykami i z paroma innymi narodowościami zaciekawił mnie ten film od samego początku.


Nie będę opowiadać tu całej fabuły filmu. Jednak wzbudził on we mnie ogromne emocje i wstręt. Zrozumiałam, że nie mogę ufać pewnym osobom. Wcześniej nie zagłębiałam się w wiarę muzułmanów. Wydawało mi się to zupełnie abstrakcyjne i bez sensowne. Kiedy zobaczyłam ten film dotarło do mnie, że oni są niebezpieczni. Fakt faktem, że miałam już z nimi problemy ale wszystko zakończyło się dobrze. Wybaczyłam im to co zrobili. Ale to był mój błąd. Rozmawiałam z innymi moimi znajomymi i okazało się, że 9 lat temu moja koleżanka miała taki sam problem! Zaczęło się od popychania, szturchania, zagadywania i zalotów. A co było potem? Śledzenie, groźby i inne takie. Skończyło się na policji i w gazecie. Wiele razy w dzisiejszych czasach słyszy się o Muzułmanach. O tym jak żyją i co robią. Wszystkie te zamachy i rozboje. Wychodziłam z założenia, że nie wszyscy muszą tacy być i, że chłopcy z mojej klasy zasługują na wybaczenie. Nic bardziej mylnego! Kiedy teraz analizuję sobie te wszystkie sytuacje dochodzę do wniosku, że oni dopiero się rozkręcają i jeśli pozwole im na więcej to skończy się po prostu źle. Mam nadzieję, że jednak wszystko się ułoży i nie będzię więcej problemów. A wy co sądzicie o wyznawcach tej religii i o tym wszystkim?

sobota, 14 maja 2016

Prawdziwy przyjaciel

Dzisiaj chciałabym wam nieco powiedzieć o prawdziwej przyjaźni. Czy ona w ogóle istnieje? Wydaje mi się, że tak. Przyjacielem możemy nazwać osobę która nawet jak jest milion kilometrów od ciebie to jest blisko. Przyjaciel zawsze cie wysłucha, wesprze, pomoże w każdych okolicznościach, nie zostaw Cie przy pierwszej lepszej okazji, znajdzie dal Ciebie czas. Na każdym etapie naszego życia mamy przyjaciół. Wydaje nam się że zostaną oni z nami do końca życia, ale czy tak jest naprawdę? Z czasem wszystko się zmienia. Wchodzimy na nowe etapy. Poznajemy nowych ludzi, którzy są na miejscu są bliżej niż poprzedni. Nasze drogi się rozchodzą i wtedy widzimy ,że tak naprawdę to nigdy nie byli nasi przyjaciele. Dopiero wtedy dostrzegamy ich wady, dopiero wtedy jesteśmy w stanie odpuścić. Co by było gdybyśmy odkryli to wcześniej? Tego nikt nie wie. Może nasze życie potoczyło by się zupełnie inaczej? Lecz nie zawsze tak jest. Niektórzy poznają swoich przyjaciół już w piaskownicy. Zostają oni z nami na zawsze. jeżeli ktoś z was ma takich przyjaciół to napiszcie w komentarzach. Napiszcie jaka jest wasza opinia na temat prawdziwych przyjaciół. Możecie zadawać mi i Julce pytania na priv odnośnie postów lub jakiejkolwiek innej sprawy. Podaje teraz Facebook mojego i Julki: - Zuzia Fisiak - Julia Kaźmierska

poniedziałek, 2 maja 2016

Hej! :) przepraszam, że nie wstawiłam nic wczoraj ale nie miałam internetu. Dlatego dzisiaj chciałam wam opowiedzieć o książce pt." 7 razy dziś". Jej autorką jest młoda pisarka, która ukończyła filozofie i literaturę na uniwersytecie w Chicago - Lauren Oliver. Książka ta opowiada dziewczynie Sam Kingston, która jak się może wydawać ma idealne życie: - jest popularna - ma przystojnego chłopaka - swoją paczkę przyjaciół Powieść opowiada o dniu 12 lutego czyli dniu kupidyna. Sam cały czas myśli ,że jest ponad wszystkich ludzi. Stanowi ona w swojej szkole elite. Tego samego dnia wieczorem wybiera się na na imprezę ze swoimi trzema przyjaciółkami: Lindsay, Elody i Ally. Podczas powrotu z niej Lindsay prowadzi samochód, aby nie potrącić osoby , która wybiegła na drogę skręca ona w bok i uderza w drzewo. Następnego dnia Sam budzi się w swoim pokoju ale nie wie jak tam trafiła ostatnie co pamięta to uderzenie samochodu i ciemność. Okazuje się , że znów jest 12 lutego. Sam siedem razy przeżywa ten sam dzień. Jakie wnioski z nich wyniesie? Kto jest osobą, która wyskoczyła przed auto? Dlaczego chciała się zabić? Czy życie Sam Kingston jest tak idealne jak jej się wydaje? Odpowiedzi na te wszystkie pytania znajdziecie czytając opowiadanie "7 razy dziś". W komentarzach napiszcie co sądzicie o tej książce i jakie są wasze wrażenia po jej przeczytaniu. Możecie zadawać nam pytania na priv oraz podawać tematy do opisania. Mój facebook: Zuzia Fisiak To jest zdjęcie autorki "7 razy dziś" :

niedziela, 1 maja 2016

Hej :) 

Wiele osób zadaje mi wciąż to samo pytanie... 

(Ponieważ mieszkam za granicą) A pytanie brzmi 'Czy dalej utrzymujesz kontakt ze znajomymi, przyjaciółmi z Polski?' 

Zawsze otrzymują tę samą odpowiedź. To zależy z jakimi. Okazało się, że większość osób po moim wyjeździe postanowiło mnie totalnie olać. I nieważne czy się przyjaźniliśmy czy spotykaliśmy się sporadycznie a większość naszej 'relacji' budowaliśmy przez internet. I te i te osoby od tak o mnie zapomniały. Postanowili mnie totalnie olewać. Ba! Nawet jeśli sama do nich pisałam nie raczyły mi nawet odpisać. A co najgorsze... Gdy do mnie napisali to ich wiadomość brzmiała ' Hej. Polajkujesz mi profilowe?' To nie dosyć, że było żałosne to jeszcze mnie bolało. Bo mnie naprawdę zależało.


Nawet parę osób, z którymi się ''przyjaźniłam'' w ogóle się mną nie interesowało i chodź ja starałam się utrzymywać kontakt to w końcu doszłam do tego, że nie warto :) 


Tutaj w Niemczech znalazłam naprawdę fajnych znajomych. Wiem, że budowanie silnej więzi jeszcze trochę Nam zajmie ale wiem, że będzie warto bo to są osoby, które dbają o naszą relację. Po mimo wszystko cieszę się z wyjazdu  za granicę bo on wiele mi dał, szczęście, dobrych znajomych, szacunek i wiele innych rzeczy, których w ojczystym kraju nigdy nie miałam zbytniej okazji doświadczyć. 



czwartek, 28 kwietnia 2016


Hej :) !


Jedna z dziewczyn zapytała mnie co sądzę o stroikach internetowych. Gram na gitarze i uwierzcie mi, że strojenie na słuch nie jest takie trudne chodź trzeba dużo ćwiczyć. Ale co jeśli dopiero się uczymy i nie mamy stroika? Otóż aplikacje do strojenia gitary na telefon czy laptop są przydatne lecz trzeba z nimi uważać. Ponieważ niektóre są według mnie... dosyć dziwne. Łatwo można przez nie zerwać strunę. Oczywiście pewnie nie raz już słyszeliśmy dźwięki gitary i mniej więcej wiemy jak co powinno brzmieć. Więc spokojnie! Na pewno zorientujecie się jeśli aplikacja będzie prowadzić Was w złym kierunku. Chodź moja przygoda ze stroikami internetowymi jeszcze nie zakończyła się pękniętą struną, to nie jedna z moich koleżanek gdy zaczynały granie na gitarze zrobiły to zbyt chaotycznie i za bardzo zaufały programowi. Ja sama często lubię sprawdzić siebie z aplikacją i nie ma w tym nic złego :) . Ale przeważnie uważam co i jak robię. Nie zrzucajmy też całej winy na aplikacje... Jeśli będziemy stroić gitarę chaotycznie i nieuważnie to pęknięta struna nie będzie winą programu.

Podsyłajcie Nam jakieś ciekawe tematy do opisania i pytania na które odpowiemy ! :)

Możecie się z Nami kontaktować w komentarzach lub na Fb :)

Mój Facebook : Julia Kaźmierska ;)